• sokwoj1

CO DALEJ Z ULICAMI? (styczeń-luty 2012)

Dobiegają końca roboty związane z przebudową ul. Bułgarskiej od Marcelińskiej do Grunwaldzkiej i roboty przygotowujące Stadion Miejski do Euro 2012. Gdzieś z boku (dla mieszkańców naszego Osiedla) trwa przebudowa Grunwaldzkiej. Z boku geograficznie, natomiast uciążliwość tej przebudowy odczuwamy dzień po dniu na własnej skórze.

Nie jestem do końca przekonany, że wszystko to musiało się na siebie nakładać. Remont Grunwaldzkiej był oczywiście konieczny już od dawna, ale gdzie jest sens remontować torowisko od Bałtyku do Matejki pozostawiając nieruszony odcinek od ronda Jeziorańskiego i dalej do Bułgarskiej, aby dalej przebudowywać do Junikowa.

Nakłada się na to delikatnie mówiąc poroniona idea III ramy komunikacyjnej, a konkretnie przymiarki do realizacji wiaduktu – widma przy ulicy Smoluchowskiego.

Mówiąc otwarcie – idea III ramy powstała, z tego co pamiętam, na przełomie lat 1950/1960 (byłem wtedy młodym człowiekiem). Ale wtedy Poznań jako zwarta zabudowa kończył się na Szosie Okrężnej, dalej nie było nic, dopiero za Laskiem Marcelińskim i ogródkami Edwardowa rozciągała się Ławica. Nie było mowy o osiedlach Bajkowym, Poetów, Pilotów, zabudowie rejonu Ptasiej i Wałbrzyskiej, że o osiedlach Newtona i Keplera nie wspomnę.

Obecnie mamy (a praktycznie mieć będziemy) przebudowany ciąg Polska – Bułgarska, kawałek III ramy – wiadukt widmo pod Bukowską, przebudowaną Bukowską, a wkrótce zachodnią obwodnicę Poznania – wszystko to powiązane z A2. Gdzie sens w naszym rejonie kosztem milionów złotych i Lasku Marcelińskiego budować drogę równoległą do przebudowanej Bułgarskiej oddaloną o około 0,5 km?

Chcemy ruch tranzytowy odsuwać od zabudowy czy też im bliżej tym lepiej?

Następnym miejscem wydawania pieniędzy podatników jest przebudowa Grunwaldzkiej do Malwowej. Jakoś nikt z władz nie chce zrozumieć, że bez wiaduktu w Plewiskach jakiekolwiek przebudowy Grunwaldzkiej powodują jedynie przesuwanie korków wzdłuż Grunwaldzkiej i Malwowej. Szkoda na to pieniędzy.

To są tematy duże – na skalę miasta. Są też lokalne na miarę naszego Osiedla.

Temat pierwszy – dlaczego nie może przebić się (chociażby jako pilotażowy) pomysł likwidacji ulic podporządkowanych w obrębie poszczególnych miniosiedli – klasycznym przykładem wielokrotnie zgłaszanym jest stara Abisynia – trójkąt Grunwaldzka – Bułgarska – Marszałkowska. Obecne oznakowanie prowadzi jedynie do tego, że po Marszałkowskiej szaleńcy pędzą 80 i więcej, a Policji lub Straży Miejskiej ani widu. A szkół w tym rejonie jest więcej: Zespół Szkół Gastronomicznych, Szkoła Podstawowa 74, a na dodatek kilka przedszkoli – ruch młodzieży jest więc duży. Na marginesie – próg zwalniający w sąsiedztwie Zespołu Szkół Ekonomicznych, pomimo uchwały Rady Osiedla i zapewnienia na nią środków, nie powstał do dzisiaj.

Następny temat – notoryczne blokowanie rejonów skrzyżowań przez parkujące samochody. Chociaż przepisy drogowe mówią wyraźnie, że parkować można min. 10 m od końca łuku (wyokrąglenia skrzyżowania) samochody często stoją „na styk” zasłaniając całkowicie widoczność. Kierowcy wyjeżdżając z ulicy podporządkowanej robią to z ogromnym ryzykiem. A dokonanie takiego wyczynu w trakcie meczów – w rejonie Stadionu można porównać z rosyjską ruletką, trafi nie trafi. Problem, chociaż częściowo, rozwiązałyby lustra na skrzyżowaniach, czy radykalnie częste wizyty Straży Miejskiej i Policji.

Kolejny temat i na dzisiaj ostatni – parkowanie na chodnikach. Na ulicach wewnątrzosiedlowych samochody osobowe parkują dwoma kołami na chodnikach. I pół biedy jeżeli czynią to częściowo zgodnie z przepisami pozostawiając przejście o szerokości 1,5 m. Niestety bardzo często zdarza się, że ludzie z wózkami lub małymi dziećmi prowadzonymi za rękę muszą schodzić na jezdnię, bo Pan Kierowca zaparkował z fantazją. Osobnym podrozdziałem jest obstawienie wszystkich ulic w pobliżu Stadionu w trakcie meczów, ale to jest prawdopodobnie nierozwiązywalne, gdyż całe służby porządkowe są przy Stadionie, a z drugiej strony czy ośmieliłyby się zadrzeć z kibicami?

I ostatni już nie temat ale PYTANIE? Kiedy służby miejskie naprawią wszystkie dziury w nawierzchniach ulic? Nie tylko te powstałe z prowadzeniem objazdów w związku z robotami inwestycyjnymi ale również te, które powstały z powodu wieloletnich zaniedbań remontowych. I nie na zasadzie – jest dziura, wlejemy asfaltu, uwałujemy (lub nie) i zapłacimy gdyż „wykonawca oświadczył, że wykonał” no to chyba wykonał. Jeżeli technologia napraw nie jest znana to polecam wycieczkę do któregokolwiek z państw ościennych. Władze Miasta tyle podróżują, że jeden wyjazd więcej nie zawadzi, a ten byłby z pożytkiem.



Mirosław Preiss


[Informator Osiedlowy nr 51]