• sokwoj1

WIEŚCI Z GRUNWALDZKIEGO FYRTLA (kwiecień-czerwiec 2016)


Coraz częściej mieszkańcy naszej dzielnicy zaczynają otwarcie mówić o swoich oczekiwaniach oraz spostrzeżeniach dotyczących miejsc, w których mieszkają. Jest to bardzo ważna i dobra wiadomość, bo to oznacza, że więcej osób angażuje się w życie lokalnych społeczności. Często pomysły na rozwój czy zmianę otoczenia rodzą się podczas spotkań w gronie zaprzyjaźnionych mieszkańców. Niestety pojawia się z tym problem, ponieważ – szczególnie nowi – mieszkańcy nie znają najbliższych sąsiadów, a co dopiero mieszkańców okolicy.

Czasy, gdy „wpadało się” pożyczyć cukier czy sól, dawno odeszły w niepamięć. Dziś brakuje przestrzeni, w której sąsiedzi niezobowiązująco mogliby się spotkać i porozmawiać; miejsca, gdzie mogliby z przyjemnością spędzić czas, wypocząć i wyrwać się z izolacji swoich „czterech ścian”. Minęły czasy, gdy na skwer w okolicy miejsca zamieszkania można było wyjść, w otoczeniu zieleni usiąść na ławeczce i oderwać się od swoich problemów. Takich potencjalnych miejsc w naszej okolicy jest dużo.

Jednym z nich jest spory skwer między ulicami Kanclerską, Husarską i Cześnikowską, tuż przy Przedszkolu nr 40 „Poznańskie Koziołki”. W czasie, gdy we wczesnych latach 60. ubiegłego wieku powstało to osiedle, myślano o mieszkańcach i pozostawiono duży zadrzewiony teren, na którym rośnie kilkadziesiąt drzew. Niestety, teren będący pod opieką służb miejskich, z roku na rok ulega degradacji, ponieważ nie jest otoczony należytą konserwacją. Mieszkańcy pamiętają nawałnicę z połowy 2015 roku, gdy kilka drzew uległo uszkodzeniu (jedno zostało wyrwane z korzeniami, inne zaś złamane wpół). Pamiętają także o tym, że mimo wielokrotnych telefonów od mieszkańców, zabezpieczenie terenu i usunięcie uszkodzonych drzew i konarów, także leżących na chodniku, zajęło Zarządowi Zieleni Miejskiej kilka tygodni, w czasie których było tam po prostu niebezpiecznie.

Mając takie perełki w okolicy jak ten malutki park, napotkani mieszkańcy słusznie mówili o braku zainteresowania nim przez miasto. A przecież systematyczne utrzymania czy odnawianie tego parku jest bez porównania znacznie tańsze niż tworzenie go od początku. Dotyczy to także przyległych chodników, które napraw czy remontu „nie widziały” od czasu ich wybudowania.

Okoliczni mieszkańcy to często ludzie już starsi, którzy mieszkają tutaj od czasów powstania osiedla; nie mają już tyle siły, aby dotrzeć do dużych terenów zielonych jak Lasek Marceliński. Zagospodarowanie tego małego parku na terenie osiedla przez choćby uzupełnienie drzewostanu, posianie trawy, ustawienie ławeczek, elementów małej architektury oraz zabezpieczenie porządku przez założenie oświetlenia parkowego i postawienie odpowiedniej ilości koszy są to nader często poruszane przez mieszkańców tematy.

Może przy okazji rozpoczęcia remontu ulicy Husarskiej oraz planowanej przebudowy ulicy Cześnikowskiej Rada Osiedla podejmie działania w kwestii realizacji tych postulatów.


Jan Szymczak

członek Zarządu Rady Osiedla Grunwald Południe


[Informator Osiedlowy nr 76]